fbpx

Jak oszukujemy samych siebie

SKĄPSTWO POZNAWCZE

Dzienne zapotrzebowanie dorosłego mężczyzny wynosi ok. 2000kcal. Wiadomo, praca umysłowa, podnoszenie ciężarów czy nawet przekręcenie śrubki wymaga wysiłku. I w tej informacji nie jest nic zaskakującego. Ale czy zastanawiałeś się ile z tej energii pożera mózg?

Specjalnie użyłem takiego sformułowania, gdyż ważący ponad 1,3kg organ pobiera… 500kcal!

Wyobraźmy sobie, że możemy pobawić się w bogów. Naszym celem jest stworzenie istoty na planecie, która nie bardzo służy bezpieczeństwu i życiu jednostek. Brak dostępności jedzenia (chyba, że sam coś upoluje bądź znajdzie), naturalni wrogowie – którzy sami ostrzą na myśl o nas kły, czy inne podobne do nas osobniki, nie mające przyjaznych zamiarów.

Ponieważ każde zwierzę musi się czymś żywić tak i nasza istota nie może pobierać energii wyłącznie ze Słońca (chyba, że chcemy aby nasz „człowiek” był warzywem).

W tak skrajnie niesprzyjających warunkach, psychofizyczne cechy muszą być nastawione na przetrwanie, a nie na rozwiązywanie krzyżówek.

Teraz chyba zaczynasz rozumieć co mam na myśli…

Zdobyta energia w pierwszej kolejności musi być wydatkowana na przetrwanie a nie na myślenie, dlatego mechanizmy poznawcze takie jak: uwaga, pamięć, postrzeganie etc. choć są bardzo ważne, to muszą być tak zaprogramowane aby pobierały jak najmniej energii.

Przypomina to sytuację ze smartfonami. Producenci prześcigają się w co raz to dłuższej pracy urządzenia. Naturalnie zwiększa się pojemność baterii, ale pierwsze skrzypce gra dobre oprogramowanie. Dobra optymalizacja = dłuższa praca. Również na polu motoryzacji pracuje się nad tym aby silniki przy względnie małej pojemności osiągały lepszą sprawność. W najnowszych jednostkach systematycznie zmniejsza się pojemność, ale paradoksalnie niekoniecznie przekłada się to na gorsze osiągi.

Podobny mechanizm zachodzi w naszych mózgach. Procesy poznawcze są tak „skonstruowane” aby były jak najwydajniejsze, a nie jak najbardziej energożerne. Na marginesie, może zaskakiwać fakt, że już po tej „optymalizacji” wciąż pożeramy ¼ zapotrzebowania. Jakie mechanizmy mam na myśli?

 

Zakotwiczenia

Kiedyś, będąc małym chłopcem doświadczyłem pierwszego w życiu bluescreena mózgu, gdy dziadek zapytał się mnie o kilka prostych stwierdzeń.

Jakiego koloru jest kartka papieru? – spytał dziadek.

Biała, dziadku – odpowiedziałem

A chmury, wnuczku jaką mają barwę?

Oczywiście, że białe! – skwitowałem.

A ściany w kuchni?

Wyraźnie zmęczony ciągłym odpowiadaniem, powiedziałem: – no, przecież biały…

A co pije nasza krowa?

Mleko, dziadku.. A stój! wodę!

 

Innymi słowy, mój mały mózg zakotwiczył się na kolorze białym i przez to pierwsza myśl jaka przyszła mu do głowy to mleko.

 

A teraz pytanie do Ciebie:

Czy największa sekwoja na świecie ma więcej czy mniej niż 365 metrów?

Jak Ci się wydaje, ile mierzy największa sekwoja na świecie?

 

Jeżeli masz teraz kogoś obok siebie, zapytaj:

Czy największa sekwoja na świecie ma mniej czy więcej niż 55 metrów?

 

Gwarantuję, że odpowiedzi będą się diametralnie różnić.

 

Prawdopodobnie Twoje przewidywania oscylują wokół 250 metrów, natomiast Twojego znajomego wokół 90 metrów.

Dzieje się tak dlatego, że mózg kotwiczy pewną wartość i się jej kurczowo trzyma. Być może to nic nadzwyczajnego. W końcu skoro nie widzieliśmy sekwoi, nasze przewidywania opierają się na dostępnych informacjach. Zakładamy, że jeżeli autor napisał pewną wartość, to ma wiedzę, więc prawdziwa wartość nie może daleko odbiegać od wyznaczonej liczby. Teoretycznie tak. Ale niektórzy mogą wykorzystać tą wiedzę w swoim celu. O tym za chwilę…

Co zaskakujące, gdy osoby miały zakręcić kołem fortuny złożonego z dwóch liczb: 10 oraz 65 i odpowiedzieć ile krajów afrykańskich należy do ONZ, to uczestnicy badania podawali odpowiedzi zbliżone do tych wylosowanych w kole fortuny!

 

Przyglądając się bliżej temu mechanizmowi można by wyróżnić jego dwa systemy. Pierwszy związany jest z korektą. Skoro wiemy, że podana przez autora wysokość sekwoi wynosi 365 metrów, naturalnie obniżamy kotwicę w „dół” do wartości bliższej realnej. Podobny mechanizm zachodzi w drugim przykładzie, ale wtedy dopasowujemy do „góry”.

Drugi system, bardziej nieświadomy, to jest dokładnie to co podałem w przykładzie z kołem fortuny. Liczba z czapy wpływa na nasze przewidywania.

Te dwa rozróżnienia nie są Ci do końca potrzebne. Ważne abyś wiedział:

  1. Dlaczego mecenasi podczas rozprawy sądowej żądają aby ich klient za doznaną szkodę poparzenia się wrzątkiem w lokalu otrzymał kilkumilionowe zadośćuczynienie.
  2. Miał świadomość tego, że gdy zechcesz sprzedać swojego fiata, to warto wyjść z propozycją na tyle dużą, abyś w głowie odbiorcy zakotwiczyć „odpowiednią” cenę.
  3. Wiedział, że zjazd na teren zabudowany z drogi szybkiego ruchu może sprawiać wrażenie jakbyś stanął w miejscu.

 

Dostępność

Nasze doświadczenia kształtują nasze procesy postrzegania. Można to zaobserwować w szermierce słownej z ludźmi na różne tematy. Praktycznie w każdej dyskusji dotyczącej palenia papierosów czy zdrowia w ogóle, pojawia się argument o tym, że jego dziadek palił jak smok i nie miał problemów zdrowotnych, albo że babka na przeziębienie naparzyła ziółek i zadziałało. I choć te i podobne historie mogą być prawdziwe,  to siła takiego argumentu odwołuje się do doświadczenia, a nie obserwacji co najmniej kilkudziesięciu ludzi. Niestety, nasz mózg preferuje (i bardziej w nie wierzy) historie i osobiste doświadczenia niż suche dane, bo łatwiej wydobywa te informacje, a nie abstrakcyjne cyferki.

Pytając uczestników moich wykładów kto jest najbardziej znienawidzonym człowiekiem w Polsce, wszyscy jednogłośnie odpowiedzieli, że Kaczyński. W moim pytaniu nie było żadnej sugestii dotyczącej okresu, języka czy czegokolwiek co mogłoby naprowadzić moich słuchaczy na takie stwierdzenie. Równie dobrze mogła paść odpowiedź o Hitlera czy Trynkiewicza, a jednak oberwał szef pisu. Dlaczego?

Z dużo większą łatwością wydobywamy z głowy te informacje które są świeże. Ten efekt nazywany – bo jakby inaczej – efektem świeżości i polega na silniejszym oddziaływaniu informacji, które zapamiętaliśmy jako ostatnie. W tym przypadku, bierzące informacje z mass mediów, są świeższe niż te z sierpnia gdy dużo mówiło się o powstaniu warszawskim – wtedy uczestnicy prawdopodobnie typowaliby Hitlera. Ale to nie wszystko. Oprócz tego, że w kształtowaniu naszych przekonań pierwsze skrzypce gra nasze doświadczenie czy świeżość, to to, co zasługuje na szczególną uwagę, to szybkość z jaką te informacje wydobywamy.

Nasz mózg nie lubi się męczyć. Ma to głęboko gdzieś (a w dokładniej w hipokampie), pożółkłe ze starości informacje. Gdy zauważa, że jakieś zdarzenie opornie wydobywa się z pamięci, to stwierdza – tak jak kobieta zapytana o ex – że to się nigdy nie wydarzyło. Im starsze dane, tym mniejsza szybkość wydobywania informacji, a co za tym idzie, mniejsza wiara w to przekonanie. I drugą stronę – im szybciej wydobędzie pewne dane tym w większym stopniu stają się „prawdziwe”. Na przykład, ludzie bardziej będą wierzyć w swoje kompetencje gdy zapyta się ich o kilka przykładów takiego zachowania niż gdyby wymienili ich jak najwięcej.

Inne przykłady:

  • Ludzie są mniej pewni dokonanego wyboru, im więcej argumentów maja wyliczyć na jego poparcie.
  • Pozostają pod mniejszym wrażeniem nowego samochodu, gdy mają wyliczyć wiele jego zalet.
  • Są mniej pewni, że jakiegoś zdarzenia mogliby uniknąć, kiedy mają podać wiele sposobów, które pozwoliłyby go uniknąć.

 

Heurystyka afektu

W jednej sprawie jako ludzkość z pewnością jesteśmy zgodni – Covid wkurza. Czy to z faktu śmiertelności, problemów zdrowotnych, lockdownu, utraty płynności finansowej przez pracowników i przedsiębiorstwa czy chociażby przymusu zakładania maseczki. Ale jak ta złość kształtuje nasze przekonania o chorobie?

Okazuje się bowiem, że nasze emocje wpływają na nasze sądy. Jeżeli ktoś nas czymś obrazi, to zdanie na temat tej osoby zmieni się, choćby do tej pory była naszym przyjacielem. To naturalne zjawisko, polega na tym, że nasze przekonania zmieniają się wraz ze zmianą emocji.

Wracając do wirusa, można by powiedzieć, że im bardziej wpienia nas ten cały lockdown, tym w większym stopniu podważamy sens noszenia maseczek, czy inaczej – tym bardziej „szukamy” argumentów zgodnymi z naszymi emocjami.

W „Wywieraniu wpływu na ludzi” Roberta Cialdiniego, sympatia jest wymieniona jako jeden z chwytów manipulacji. Mechanizm jest identyczny: ktoś nas lubi, więc więcej argumentów będzie przemawiało – na przykład – za daniem podwyżki, gdy się o taką staramy. Choć nie ma w tym żadnego sensu by nasza sympatia w stosunku wpływała na rzetelną ocenę, to jednak emocje kształtują nasze przekonania.

 

Czy świadomość występowania powyższych i innych mechanizmów skąpstwa poznawczego sprawia, że nie popełniamy błędów w myśleniu? Możesz odpowiedzieć sobie na to pytanie wykonując doświadczenie. Poniżej widać, że linia „A” wydaje się być dłuższa od linii „B” – a jak z pewnością się domyślasz – obie kreski są tych samych rozmiarów.

Podobnie rzecz ma się z innymi złudzeniami optycznymi. Tak czy inaczej,  świadomość, że jest to złudzenie, nie sprawia, że nagle widzimy rzeczy takimi jakimi są naprawdę. Wiemy co prawda, że kreski „A” i „B” są identyczne, ale ciągle odnosimy wrażenie, że są różnej długości. Identycznie występuje to w przypadku heurystyk. Wiemy, że popełniamy błędy w myśleniu, ale ciągle pozostajemy pod ich wpływem. 

 

Te i powyższe „Pułapki myślenia”, zostały opisane na łamach książki Daniela Kahnemana. Jeżeli zainteresował Cię temat, zachęcam do lektury, a jeżeli przeraża Cię wizja przeczytania 666 stron, podziel się wpisem, a z pewnością opiszę więcej mechanizmów.

Nie ma jeszcze komentarzy.

Dodaj komentarz